Bidibodi

Autor: Kuba Niklasiński, Gatunek: Poezja, Dodano: 29 maja 2017, 16:02:56


1.


Pusty dzwon z bisioru słownik zamienia 

Na „bidibodi“. Mozaika na Biprostalu 

Zakłada dziś podmiotowość a priori 

Jak fikuśną bieliznę i biwak. Jest tu FOGAS, 

THE MOST COMPLEX RUIN BAR! Więc Walim

Toalety sztolni "Riese", agawa. Nadesłała Aleksandra. 

 

2.


Nie po to performuję habitus klasy ludowej

Żeby teraz chodzić po galeriach gdzie wasza mowa jest 

"Tak - tak, nie - nie". Touché, Ikebano; kusi twa 

Czterolistna konnichiwa, gdyż na codzień obieram 

Ziemniaki bez zachęty. Uśmiechnij się zamiast opowiedzieć kawał.

Czeka nas nieunikniony zakup usługi polegającej 

Na zapewnieniu świadczenia usługi zjazdu po linie.

Pozdrawiam tych, którzy myśleli, że to łańcuszek.


3.


Nazbierałem jagód do cynowego kubeczka

Lecz tylko tyle, by mnie nie wywołano na apelu. 

Nie żyję już życiem człowieka nie żyjącego moim życiem

Czyli mnie. Jedno z odtwarzacza, drugie z telewizora -

Słucham dwóch disco polo naraz, lekko podsterowny.

Rzepy na dystynkcje na rękawach i klatce piersiowej -

Trzy krokiewki nad trzema łukami z dwiema gwiazdkami oraz orzełkiem.
Bez kawy brzmi to jak tibidibidi, ale całkiem przyjemnie.

 

 

Komentarze (6)

  • W pierwszej i drugiej odnajduję jakiś bełkot, który, być może, sprawia, że trzecia brzmi jak łagodna, upragniona melodia. Pewni tak miało być. Lecz, możliwe, że dla czytelnika byłoby lepiej, gdzyby Autor skrócił jednak jakoś (jeśli się da), te dwie pierwsze. Niechby czytelnik dotrwał do urodziwych wersów:

    Nazbierałem jagód do cynowego kubeczka
    Lecz tylko tyle, by mnie nie wywołano na apelu -

    i - czytał dalej:)

    (A może nie mam racji? Może przemawia prezeze mnie zwykły leń?).

  • Trzeba więcej wymagać od czytelnika. Niech się czasem pomęczy. Dla mnie męka czytania tego utworu to była sama przyjemność, nie dla samej przyjemności.

  • Krzysztofie, masz rację. Wczoraj, w komentarzu, użyłam niewłaściwego słowa. Nie chodziło mi o bełkot (na szczęście dopisałam "jakiś"), czyli nie chodziło mi o niezrozumiałość, a o pewną zgrzytliwość, kakofoniczność dwóch pierwszych strof. Ich stronę dźwiękową.
    Zobacz, jak trudny do przeczytania jest np. ten fragment:

    Jak fikuśną bieliznę i biwak. Jest tu FOGAS,
    THE MOST COMPLEX RUIN BAR! Więc Walim
    Toalety sztolni "Riese", agawa. Nadesłała Aleksandra.

    Po tych "zgrzytach" początek trzeciej jest jak łagodzący balsam.

    A wiersz, w swojej wymowie, jest bardzo ciekawy. Wczułam się i poczułam trochę jak w pewnym "kulturowym" ("kulturalnym"?) potrzasku.



    • ` `
    • 01 czerwca 2017, 21:17:14

    Autor na tzw. zrozumiałą językową codzienność nakłada frazy z zasłyszanego (?) języka: czyli ulica oraz wszechobecne media, plus wykłady akademickie - i tworzy sobie przekładaniec, czasami wspomagany re-busem. Zabłąkany w okolice niewdzięcznych sporów estetycznych (czyli gdzieś między czerwonymi od Duchampa, narcyzami od Kosutha i bladymi wyznawcami Kuspita), Autor, sam "niepomny drogi", przytacza nawet wspomnienie leciwego performansu z warszawskiej "Zachęty". A dlaczego niby mozaika ma "zakładać podmiotowość a priori", a nie później? Bo ta mozaika trzyma się pionu (albo odwrotnie), ma zatem sens, jest modernistyczna do krakowskiego i neoplastycystycznego bólu. Co ją łączy z kompleksem w Walimiu? Wg pospolitych umysłów właśnie modernizm. Ale legendy (to już wielkopolskie) mówią, że kto się napije z "cynowego kubeczka" uzyska mądrość, jest więc nadzieja. Przyjemność lektury? Bidibodi bidibu, bidibodi bidibu...

  • Czyli nie wiadomo gdzie abstrakcjonistyczny obraz ma górę i dół. Ale tak to można o wszystkim.

  • Dopuszczam też rozdwojenie jaźni.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się