Dalej

Autor: Kuba Niklasiński, Gatunek: Proza, Dodano: 07 marca 2011, 12:31:51, Tagi:  remiks 2011

Dalej.
Co jest dobrze znane?
Jest to znajomy świat. Świat pełen znajomych twarzy i wydarzeń. Dzięki językowi mózg potrafi stopniowo wchłaniać to, co się zdarzyło. I co może się dopiero wydarzyć. Nigdy nie brakuje mu słów, które nadają znaczenie bieżącej chwili. Zbrodnia zawsze jest doskonała. „Elaborat” to mebel kuchenny. Przychodzę do ciebie, rozwinięty jak bąblownica. Przelobowujesz mnie swoją piłką. 
Co jest nieznane?
Noc. O świcie otwiera się tunel, mówisz, podpływa ryba. 
Co jest w domyśle?
„Co za cyrk”, mówisz i spoglądasz w otchłań. Dowody? Niebo narastające od wschodu było dziś ostentacyjnie puste. Moglibyście zmienić temat? Przy śniadaniu...
Co jest przemilczane?
Oto moja opowieść. 
Co jest przekręcone?
Nie wykręcaj się, nie usprawiedliwi cię nic. Czym jest śmierć w cyrku? Zależy, czy akurat jest wiosna. Dzieło powinno być proste, jak jebanie. Mocny cios w brzuch. Wyłaź, słońce! 
Co jest wyjaśnione?
Przy śniadaniu... Zanim zrobi to noc.
Co jest wyczuwalne?
Dlaczego mój bohater zadaje tyle pytań? Ponadto, jeśli na miejscu są słonie, mon pere, nie jesteśmy zupełnie zgubieni. W twoim repertuarze jęknięć jedno jest gardłowe – odczujesz różnicę.
Co jest wstrętne?
Świat pełen znajomych twarzy i wydarzeń. Kto cię tak ładnie urządził? Dzięki językowi mózg potrafi stopniowo wchłaniać to, co się zdarzyło. Suche patyki, ciernie, może stara tektura: podpałka. Nie miałem nawet kawałka draski, żeby w nagłym wypadku rozniecić ogień. Moglibyście zmienić temat? Mocny cios w brzuch. Podtarł tyłek i spojrzawszy na papier, zanim wrzucił go do dziury, przeczytał: Pewnego razu żyli odtąd długo i szczęśliwie. „Co za cyrk”, mówisz i spoglądasz w otchłań.
Co jest piękne?
Mrok był tamtego wieczora niczym nektar musujący w ustach. (Mężczyzna je go z dłoni kobiety, kobieta je go z ręki mężczyzny. Do końca tak sobie jedzą).
Co jest rozstrzygnięte?
Nie wykręcaj się, nie usprawiedliwi cię nic. Może za chwilę przyjdzie chłodne tchnienie od rzeki? To nie jest film, to precyzyjny akt niewiary. A ślady to nic. Durne pytanie, wprawiające w tępe katatoniczne odrętwienie, domaga się durnej odpowiedzi. 
Co z tego?
Dowody? Tyle się tego pyłu nawbijało, do filtru powietrza: miał być kremowy jak ściana, jest ciemnoszary jak skóra nieodzywającego się słonia, całego w pomrukach zakrytego morza.
Co jest odrzucone?
Mieliśmy tyle przeżyć. Nigdy nie brakuje mu słów, które nadają znaczenie bieżącej chwili. „Elaborat” to mebel kuchenny. Co to za ryba, co pływa tunelami? Noc. Niebo narastające od wschodu było dziś ostentacyjnie puste. Obudził się z ciężką głową, zlany potem: – Co to jest ta premonicja? Boję się..
Co jest oczywiste?
Co sobie oczywiście wmawiam, bo będę ci ufać zaraz i zawsze. 
Co jest naganne?
Dowody? Czy może się popsuć od głowy? Nóg? Pleców? Czy to możliwe, że niepokój wewnętrzny, brak równowagi, beznadziejna szarpaniana, niewiara we własne siły, niechęć do samego siebie wynikają jedynie z faktu, że nie umie się zachwycać piękną pogodą? Może za chwilę przyjdzie chłodne tchnienie od rzeki? Zależy, czy akurat jest wiosna. - Widzi pan? Całkiem się rozpadło. 
Co jest dozwolone?
Nie jest słupem, nie jest wieżą, nie łączy chmur z zakurzonym placem, pyłem w powietrzu, wślizgami w piasku i żwirze. Żyjąc długo i szczęśliwie. Krótko i szczęśliwie. Długo i nieszczęśliwie. Albo krótko i nieszczęśliwie. Bądź inaczej. Zbrodnia zawsze jest doskonała.
Co z tego?
Tunel, mówisz, przelobowujesz mnie, wślizgi –
Kobieta śmieje się do lustra: on ci da kres. Mężczyzna uśmiecha się do kobiety: ona ci da kres. Da. Da. Dar. Kres. 
Co widać?
Wyłaź, słońce! - Widzi pan? Całkiem się rozpadło. A ślady to nic. „Co za cyrk”, mówisz i spoglądasz w otchłań. Mieliśmy tyle przeżyć.
Co widać?
Teraz kobieta ogląda pstrokatą ćmę. Jest to znajomy świat. Widzieć i czuć, jaśniej i więcej, w wieży poziomej, przenośnej, łączącej nogi z głowami. Przelobowujesz mnie swoją piłką. Oto moja opowieść. Da. Da. Dar.
Co widać?
Niebo narastające od wschodu było dziś ostentacyjnie puste. Mrok był tamtego wieczora niczym nektar musujący w ustach. Tunel, mówisz, przelobowujesz mnie, wślizgi –
Może za chwilę przyjdzie chłodne tchnienie od rzeki? Dalej. 
Da. Da. Dar. Kres. Do końca tak sobie jedzą.
Co z tego?
Dalej. Zbrodnia zawsze jest doskonała. 
I co słychać?
Zanim zrobi to noc.

















Zremiksowane utwory (w kolejności pojawiania się):

– „Jakie to niemieckie” – Walter Abish
– „To nie jest film, to precyzyjny akt niewiary” – Walter Abish
– „Opera” – Andrzej Sosnowski
– „Grawitacje” – Jerzy Franczak
– „Sofostrofa” – Miłosz Biedrzycki
–„Może” – Miłosz Biedrzycki
– „Spław” – John Ashbery
–„Cyrk” – Kenneth Koch
– „Pierre Szczęściarz w labiryncie miasta” – Robert Coover
– „Opiekunka do dzieci” – Robert Coover
– „Swieze powietrze” – Kenneth Koch
– „Mój erotyczny sobowtór” – John Ashbery
– „Początki” – Robert Coover


Komentarze (1)

  • Trafił Pan na zły moment dla remiksów. Krążą plotki, że wszyscy mają go dośc!

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się